Prim Dakar 2025: Historia trwa

Samuraje wracają!

Z powodu poważnej awarii – przebitego zbiornika paliwa, Ondřej Martinec i Jiří Kopřiva zostali zmuszeni do wycofania się z królewskiego etapu za cenę kary czasowej. Dzięki ogromnemu wysiłkowi całego zespołu udało się zdobyć zapasowy zbiornik, a dzięki umiejętnościom mechaników pod kierownictwem Jiřího Vorlíčka samochód Toyota Land Cruiser 90 był gotowy po dniu odpoczynku do startu w drugiej połowie Dakaru Classic.

„Cieszymy się, że możemy kontynuować rywalizację i zrobimy wszystko, żeby w klasyfikacji generalnej przesuwać się do przodu i utrzymać pozycję najlepszego czeskiego samochodu osobowego,” powiedział na starcie szóstego etapu Ondřej Martinec.

„W dniu odpoczynku oprócz wymiany zbiornika, która była bardzo skomplikowana, staraliśmy się też o przegląd i remont całego samochodu, żeby chłopaki mogli walczyć na równych zasadach z rywalami,” wspomniał o wymagających godzinach szef mechaników Jiří Vorlíček.

Radość z kontynuowania rywalizacji odczuwa oczywiście też Olga Roučková, która wszystko uważnie śledzi i jest w stałym kontakcie z zespołem. „Jestem z wszystkich bardzo dumna – z załogi i mechaników, w tym naszego młodzieńca z projektu Mechanic Academy. Myślę, że dzięki tej wymagającej pracy w ostatnich dniach zdobył wiele doświadczenia do swojej praktyki.”

Co na to Tomáš Trytko, członek projektu Mechanic Academy? „Kiedy chłopaki nie ukończyli etapu z powodu zbiornika i mieli co robić, żeby w ogóle dojechać do Hailu, dzień odpoczynku wykorzystaliśmy właśnie na naprawy. Na samochodzie też zostawiłem kawałek pracy, ale skupiłem się raczej na prostszych rzeczach – odkręcanie śrub, zdejmowanie wydechu czy taśmowanie węży.”

A jak to było z tym zbiornikiem? „Ostatecznie udało się go wymienić, ale wiele rzeczy na samochodzie trzeba było poprawić, zmienić jego mocowanie, a Jirka Vorlíček musiał wykonać ochronny pancerz, żeby ponownie nie doszło do jego przebicia.”

Ile dziennie śpicie i jak poradziliście sobie ze zmianą pogody? „Zazwyczaj wychodzi pięć do sześciu godzin. W poprzednim biwaku było dość ciepło, tutaj jest zupełnie inaczej. W śpiworze nie było mi zimno, ale temperatury tu są niskie.”

Po przyjeździe do biwaku pilot Jiří Kopřiva ocenił dzisiejszy szósty etap następująco: „Etap był długi, ale pod względem jazdy niezbyt wymagający. Były na nim długie pisty, czasem kamienie. Nawigacyjnie było dość trudno, bo wszystko było bardzo szybkie. Samochód na razie jest w porządku.”

W dzisiejszym etapie czeskie załogi osiągnęły następujące pozycje: 35. miejsce Husek, 46. Pazdera, 50. Martinec, 55. Bárta, 57. Vinš, 58. Holická.

W klasyfikacji generalnej załoga zespołu Czech Samurais Ondřej Martinec – Jiří Kopřiva awansowała na 54. miejsce.

Czech Samurais: Kiedy pech przylgnął do pięt

Po trzecim etapie najlepsza z czeskich załóg, siódma w kategorii H2 i trzydziesta pierwsza w klasyfikacji absolutnej Dakaru Classic. Niestety czwarty etap nie zaczął się dobrze dla załogi Ondřej Martinec – Jiří Kopřiva. Dość szybko odkryli, że mają przebity zbiornik paliwa, co stanowi duży problem techniczny i niebezpieczeństwo. I zaczęło się wielkie poszukiwanie potrzebnych rzeczy. Ta awaria jest niestety konsekwencją wczorajszego destrukcyjnego etapu.

„Było jasne, że chłopaki z tak uszkodzonym samochodem nie mogą się ścigać, a jedynie gdzieś dojechać, gdzie będą naprawiać pojazd. Pomaga mnóstwo ludzi. Za co wszystkim bardzo dziękujemy. Widać, że dakarowa rodzina jest naprawdę wielka, a kiedy trzeba, pomagają sobie nawzajem. Zbiornik szukano wszędzie, nawet przez czeską ambasadę, sprawdzano kontakty do serwisów w danym regionie, szukano blachy do łatania itd. Było gorączkowo i wierzę, że uda się w końcu dojechać do biwaku i kontynuować ze spóźnieniem w rywalizacji,” poinformowała menedżerka zespołu Ollie Roučková.

Problemy dotknęły nie tylko załogę zespołu Czech Samurais, ale też szereg innych wśród „klasyków”. Powszechnie znany jest też koniec nadziei wielu faworytów Dakaru, dla przykładu „skończyli” Carlos Sainz, Sebastian Loeb czy poruszający się w okolicy dziesiątki w kategorii motocykli czeski lider Martin Michek. Dakar 2025 zaczyna zbierać okrutne żniwo w postaci wycofanych załóg.

Z daleka pilot toyoty Ondřej Martinec przesyła wiadomość: „Robimy wszystko, żeby kontynuować rywalizację. Jesteśmy strasznie zmęczeni, kosztuje nas to ogromny wysiłek, ale miejmy nadzieję, że się uda. Trzymajcie za nas kciuki.”

Komunikat prasowy 2. etap – maksymalnie zadowoleni! Ollie Roučková, Ondřej Martinec

Pierwszy wielki sprawdzian „Samuraje” zdali celująco.

Chrono 48 – wielkie wyzwanie i z drugiej strony wielkie obawy. Połowę etapu Chrono 48 załogi Dakaru i Dakaru Classic mają za sobą. Na Ondřeja Martinca piekło nie czekało. Chrono jednak sprostało swojej reputacji i przygotowało zawodnikom niejedno zaskoczenie. Po pięknym występie załoga zespołu Czech Samurais dotarła do biwaku na 18. miejscu. (Pozostali Czesi 45. Bárta, 60. Pazdera, 68. Hušek, Holická i Vinš – wyniki nie były jeszcze znane). „Jesteśmy strasznie zmęczeni, podczas etapu nie mieliśmy nawet chwili, żeby coś zjeść. Organizatorzy miejscami przesadzili ze średnią prędkością, kiedy gdzieniegdzie musieliśmy jechać nawet 95 km/h. Samochód świetnie trzyma,” podzielił się swoimi pierwszymi wrażeniami na mecie zadowolony, ale niezwykle zmęczony kierowca.

Ścigano się w zróżnicowanym terenie na północ od Bishy. „Dzisiaj bardzo zmieniała się nawierzchnia, czekał na nas piasek, kamienie, pagórki wyżynne, nawigacyjne wydmy. Mamy za sobą pierwszą połowę być może najtrudniejszego etapu,” odetchnął po dobrze wykonanej pracy pilot Jiří Kopřiva, który z rozkoszą zapalił papierosa.

Natychmiast po przyjeździe do biwaku samochodem zajęli się mechanicy Jiří Vorlíček i Tomáš Trytko. „Mamy na kontrolę i naprawy tylko półtorej godziny. Na razie wygląda na to, że wszystko jest w porządku. Olej nie ubywa, osie i inne ważne elementy trzymają. Drobne rysy dzisiaj zebrał każdy, ale nie mają one zasadniczego wpływu na pomyślną kontynuację rywalizacji,” dodaje szef mechaników Jiří Vorlíček. Należy też dodać, że dla „klasyków” Chrono 48 nie jest w pełnym tego słowa znaczeniu, ponieważ załogi wróciły do biwaku, mogły korzystać z zaplecza, a zespoły mogły pracować nad pojazdami, choć w ograniczonym czasie.

„Toyota nas dzisiaj nie zawiodła, mimo że kilka razy lecieliśmy w powietrzu i jakiś tam ślad z pustyni z etapu wyniosła. Ale nic, z powodu czego musielibyśmy się zatrzymywać, więc dla mnie znów udany etap pod względem technicznym,” chwali pojazd pilot Ondřej Martinec.

Jutro załogi w Chrono 48 ukończą drugą połowę etapu z powrotem do Bishy i następnego dnia pożegnają się z tym miejscem. Trzecim etapem, znów długim i wymagającym, pojadą dalej do Al Henakiyah.

Pierwszy etap załoga Martinec z Kopřivą przejechała bez problemów

Pierwszym etapem o długości 385 kilometrów tegoroczny Dakar Classic zaczyna nadawać charakter rywalizacji. Załoga zespołu Czech Samurais w składzie Ondřej Martinec i Jiří Kopřiva dojechała na doskonałym 28. miejscu (pozostali Czesi: 61. Vinš, 72. Hušek, 73. Pazdera, 83. Bárta, 85. Holická). W klasyfikacji generalnej „samuraje” utrzymują się w pierwszej trzeciej listy wyników. W dzisiejszej rywalizacji wystartowało dziewięćdziesięciu pięciu klasyków.

„Jesteśmy na biwaku, i to jest najważniejsze. Podczas etapu otwarcia nie mieliśmy żadnych większych problemów. Kilka punktów karnych złapaliśmy, ale to wciąż bardzo dobrze. Wierzę, że będziemy kontynuować w tym duchu,” podsumował pierwszy etap z perspektywy załogi Ondřej Martinec.

Specjał wyścigowy Toyota Land Cruiser ukończył pierwszy dłuższy etap bez awarii technicznych i większych uszkodzeń. „Toyota dzisiaj nie straciła nawet lusterka, technicznie jest absolutnie w porządku. Po prostu nas cieszy. Nie tylko mnie, ale też mechaników, bo wykonują tylko rutynową konserwację i kontrolę i jedziemy dalej.”

„Jutro dopiero pokaże się prawdziwe ściganie. Sprawdzi nie tylko kierowców i technikę, ale też nas pilotów,” spogląda z szacunkiem na królewski etap Chrono 48 nawigator Jiří Kopřiva.

Jedzie się znów pętlą Bisha – Bisha, ale znacznie dłuższą, bo na załogi czeka w dwóch dniach bez serwisu ponad tysiąc kilometrów. Teren w okolicy Bishy jest Ondřejowi Martincowi już znany. Oprócz piasku teren zmienia się w najróżniejsze nawierzchnie, gdzie nawigator Jiří Kopřiva musiał regularnie dostosowywać rozkład prędkości. Szczególnie gdy zaczęły się pojawiać kamienie.

„Opłaca się jechać z rozwagą, zwłaszcza gdy człowiek wjedzie w kurz i widoczność jest znacznie ograniczona. Nie lecieć na łeb na szyję do mety. Dopiero się rozgrzewamy, jak dotąd bardzo nas wsparły opony BFGoodrich,” komentuje pilot ciemnoniebieskiej toyoty.

Załogi Dakaru i Dakaru Classic już planują taktykę na Chrono 48, które odbędzie się 5. i 6. stycznia, będzie niezwykle wymagające i z pewnością porządnie przetasuje klasyfikację we wszystkich kategoriach. Duet Martinec – Kopřiva wystartuje o 5:25 jako dwudziesta pierwsza załoga „klasyków”.

AER 2025: Ouředníček zajął drugie miejsce w pierwszym saharyjskim etapie

Załoga zespołu Toyota Gazoo Racing Czech Tomáš Ouředníček i Lukáš Barták w samochodzie Toyota Hilux GR V8 T1+ zajęła drugie miejsce w czwartkowym trzecim etapie szesnastej edycji rajdu długodystansowego Africa Eco Race.

Przez dłuższy czas czescy zawodnicy figurowali na pozycji liderów, ale organizatorzy wieczorem klasyfikację skorygowali„Prowadząca francuska załoga, która startowała przed nami, zatrzymała się i pomagała przy wypadku motocyklisty. Nam tylko pokazali, żebyśmy jechali dalej. Organizatorzy dlatego odliczyli Francuzom ten czas,” wyjaśnił zmianę w klasyfikacji Tomáš Ouředníček.

Według własnych słów jest jednak bardzo zadowolony nawet z drugiego miejsca. „Złapaliśmy doskonałe tempo, ale musieliśmy potem trochę zwolnić z powodu przegrzewającego się dyferencjału. Obawiane wydmy Cheggaga pokonaliśmy celująco, a nawet wyprzedziliśmy tam dwa samochody. W kolejnym odcinku jechaliśmy jednak za kurzącą się buginą, w kurzu przeoczyliśmy kamienną ścianę i uderzyliśmy w nią bokiem. Ale nie było to nic fatalnego i mogliśmy kontynuować. Po około stu sześćdziesięciu kilometrach udało się nam wyprzedzić buginę, do mety mieliśmy wtedy czystą trasę i jechało się bardzo dobrze,” opisał Ouředníček.

Oprócz dyferencjału, którego temperaturę załoga stale monitorowała, nie wystąpiły żadne problemy. Ponownie sprawdziło się nowe ustawienie zawieszenia. Lukáš poradził sobie z trudną nawigacją na pustyni celująco i ani razu nie zawahaliśmy się. To było kluczowe,” pochwalił nawigatora pilot. „Wydaje się, że teraz lepiej potrafię utrzymać koncentrację w decydujących sytuacjach i nie rozpraszać się tym, co nie jest istotne. Dzięki temu mogłem dzisiaj bardziej sobie ufać i za każdym razem wysłać Tomáša we właściwym kierunku,” skomentował pilot Lukáš Barták, który znalazł się w szybkim samochodzie na wysokich ostrych wydmach po raz pierwszy w życiu. „Trochę zakręciło mi się w żołądku, ale dałem radę,” dodał z uśmiechem.

Czwartkowy etap z Tagounite do Touzgui zabrał zawodników po raz pierwszy na Saharę, mierzył 547 kilometrów, a odcinek specjalny miał długość 453 kilometrów. Etap wygrali z siedmiominutową przewagą wspomniani Francuzi Benoit Fretin i Cedric Duple w specjale Century CR6. W klasyfikacji generalnej Ouředníček z Bartákem utrzymują trzecią pozycję ze stratą ponad pół godziny do prowadzących Francuzów, do drugich Belgów Vroninxa z Berghmansem tracą trzynaście minut. Odzwierciedla to piętnastominutową karę za ominięcie jednego punktu kontrolnego w środowym etapie.

W piątek na uczestników czeka kolejna pięćsetkilometrowa porcja, z czego 495 kilometrów stanowi odcinek specjalny. Trasa do Laayoune prowadzi ze wschodu na zachód przez górzysty teren, który ponownie przeobraża się w rozległe pola wydmowe bez punktów orientacyjnych na horyzoncie.

Samuraje są już w centrum wydarzeń na Dakarze 2025

Prolog i obóz bazowy już czterdziestego siódmego Dakaru znajduje się w mieście Bisha w prowincji Asir na niegościnnym południu kraju. Miasto to znane jest z barwnych targów i zabytków historycznych. Zespół Czech Samurais zaraz po odebraniu sprzętu rozgrzał się na sześciusetkilometrowym przejeździe Jeddah – Bisha i rozbił swój pierwszy tegoroczny biwak w obozie bazowym Bisha, gdzie dakarowa karawana zbiera się już po raz trzeci…

Reportaż z rajdu Monako – Dakar w O2 TV Sport